RSS
 

wpis2 – polski

06 lut

Misja 2
Dzien 8. Sroda ctd.
My uczymy.3 lekcje rano, 2 po poludniu. Wojtek twierdzi, ze mamy duzo latwiej od niego. Po poludniu mecz koszykowki – graja nasi chlopcy, i kilka dziewczyn. Pod koniec Don Luca dolacza do gry. Chlopcy umordowani, ale szczesliwi. Po obiedzie przychodzi do nas mala Anahi (ta, co karmi chlopca na obrazku, mieszka wraz z mama na terenie misji, w osobnym domku z pralnia) – siedzi w fotelu – zabawia ja Tomek. Nie jest to chyba latwe, bo po chwili prosi nas o pomoc.

 

 

Dzien 9. Czwartek

S. Lenka probuje nam zorganizowac wiekszosc wolnego czasu, kiedy tylko moze. Jedynymi dniami wolnymi sa dla niej weekendy, ale juz jutro zabierze nas do drugiego domu misyjnego, na poludniu Ekwadoru – 8 godzin jazdy busikiem. Planujemy zostawic pieniadze, ktorych nie wydamy, sistrom, pod koniec naszego pobytu – teraz okazuje sie, ze dzieki pomyslom i trosce s. Lenki – razem z nia zwiedzac bedziemy jutro cale ekwadorskie Andy po drodze kilka wulkanow), w przyszlym tygodniu polnoc kraju i troche Kolumbii – zatem zostanie nam sporo pieniedzy. Dzis rano wymuszam na s. Lence, by przyjela pieniadze na zakup nowych opon – planowala to zrobic i tak, za czesc pieniadzy, ktore przywiezlismy od darczyncow z Polski, ale w koncu tlumacze jej, ze i tak pieniadze nam zostana i jej damy, wiec je przyjmuje. Stare opony – nie zrobilismy zdjecia, ale byly to w zasadzie opony motocyklowe, zadnego rowka! O 5 msza – jak to tutaj w zwyczaju co czwartek. Dziewczyny na angielskim nie chcialy uwierzyc, ze zabieramy im Wojtka na 3 dni – kto bedzie pomagal w kuchni – tak szybko sie uczy, kto bedzie gral z nimi w koszykowke?
Jest juz wieczor, wrocilismy z gornej czesci wsi, jej centrum, z malym placykiem, kosciolem, nowa szkola panstwowa. Teraz jest darmowa, wczesniej trzeba bylo placic. Nie przyjmuja tu jedak wszystkich, jest jakas segregacja, „nasze” dzieci nie moga tam chodzic ze wzgledow spolecznych lub dlatego, ze zbyt wolno sie ucza, czy tez ze sa zbyt ruchliwe. Gdyby nie siostry, tam by nie trafily. Msza zaczyna sie z polgodzinnym opoznieniem – ksiadz udzielal namaszczenia chorych w okolicy. Wiele osob umiera tu na raka watroby – pija, mezczyzni i kobiety… Prawa strona koscola zajeta jest przez nasze dziewczyny, siostry siedza w roznych miejscach, prowadza modlitwy i spiew. Raz, po komunii, spiewaja  dwie kobiety w jezyku quichua – choc jak sie dowiadujemy mlodziez i dzieci czasem jeszcze rozumieja ten jezyk Inkow, ale juz nim w zasadzie nie mowia. Kazanie – ksiadz rezygnuje z mikrofonu,wychodzi kilka metrow przed oltarz – mowi prostym jezykiem, tak ze rozumiemy b. duzo. Ewangelia o rozeslaniu uczniow – Jezus jako organizator. Wy tez organizujcie swe zycie, planujcie je, prace, opieke nad dziecmi, tak aby starczylo tez czasu na Pana Boga. „Bylo tak duzo pracy, ze nie starczylo czasu ani sil na modlitwe” – to tez tlumaczenie tubylcow. Caly czas w pierwszej lawce siedzi chlopiec a przed nim duzy beben – w czasie spiewu wybija na nim rytm. Ludzie reaguja zywiolowo, spiewaja calym soba. Nie ma ich wiele, moze jeszcze raz tyle, co nas – sa tez mezczyzni, ale w mniejszosci. Musze zapytac, czy maja tam msze w niedziele.

Na nieszporach padlo wazne pytanie: o marzenia dziewczat (choc nam tez nie odpuscily, musielismy o swoich marzeniach tez powiedziec. Wzruszajaca scena, gdy mowila mama Anahi – tej dziewczynki ze zdjecia. Mowi ze lzami w oczach, lamie sie jej glos. Proste marzenia, jak ona kocha swe dziecko! Niektore dziewczeta chca pomagac innym, tak jak siostry, wiekszosc marzy o wyksztalceniu, tos chce zostac piosenkarka, pilotem, artystka. Mowia wszystkie, czasem nie jest to latwe, trudno mowic o marzeniach w tak surowym, okrutnym wrecz swiecie – sporo jeszcze ze swej przeszlosci pamietaja.

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Misja-Ekwador

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. Krzysiek

    6 lutego 2010 o 19:09

    Hej Darku,
    wreszcie znalazłem ten właściwy blog – wcześniej czytałem relacje na blogu nasz-ekwador-kevin…. coś tam.
    Więc jeszcze raz – cieszymy się, że szczęśliwie dolecieliście. Wspieramy modlitwą i pozdrawiamy wszystkich serdecznie (także miejscowych). Jakby coś było trzeba (dla ducha i ciała), to pisz na maila (j/w).
    Pozdrawiamy Agata i Krzysiek.
    p.s. Agata miała wczoraj imieniny i dzisiaj jest imprezka, to przeczytam bloga „na głos”

     
 

  • RSS