RSS
 

Mecz

16 lut

Dzisiaj tuz po sniadaniu gdy szykowalem sie do pojscia do kuchni nagle przyszedl tata pytajac czy chce pojechac zobaczyc mecz. Oczywiscie mialem wielka ochote tam jechac wiec szyko umylismy zeby. Zaczynalem zmieniac spodnie kiedy nagle uslyszalem odpalanie silnika. Chwycilem aparat i wybieglem przedbudyek. Okazalo sie ze to oni wiec wpakowalem sie do lekko przepelnioego busa i odjechalismy. Przy wjezdzie na Panamericae wsiadl jeszcze trener a jakis mezczyza ktory byl z nim (chyba) pojechal autousem. Boisko na szczescie okazalo sie trawiaste a nie piaszczyste ale trawa byla wilgota, wiec i sliska a nie wszyscy nasi mieli korki. Najpierw zagrali jacys chlopcy w koszulkach bialych w czarne paski kontra blekitnym koszulkom. Wygrali czarno paskowani 5:0. Po nich bylismy my przeciwko ciemno niebieskiej druzynie. Po pierwszej polowiebylo 3:0 dla przeciwnikow a po drugiej szesc jeden. nie wiem kto strzelil dla naszych bo w tym czasie gralem z piecioma innymi w noge za boiskiem. To byly mecze dla jedenastolatkow ale u nas w drozynie bylo tylko dwoch wtymwiekua reszta mlodsi.

Wracamy tak : czesc druzyny jedzie samochodem osobowym ojcajedegochlopcaa reszta i my (ja i tata) autobusem. Wysiedlismy za Peaje Oyakoto i przeszlismy przez Panamericane (w tym miejscu szesciopasmowa). Niektorzy kupuja w sklepie jakies chrupki, ja robie im kilka zdjec ale juz trzeba isc bo widzimy misyjna camionetke prowadzona przez siostre Patrycje.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Misja-Ekwador

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS