RSS
 

Czwartek jak czwartek – Darek

17 maj

Czwartek – Darek
Na mszy o 17 w Oyacoto pierwsza komunia dwojki doroslych ludzi. Do sakramentu przygotowywala ich h. Rosa. Jutro przystapia do bierzmowania, a pojutrze wezma koscielny slub.

Probuje cos pomoc w kuchni, przy zmywaniu lub wycieraniu naczyn najczesciej. S. Rosa widzac mnie po raz kolejny przy zlewozmywaku zacheca, bym odpoczal.
- A usted? pytam. Czemu siostra nie odpocznie?
- Takie jest moje zycie.
Zwierzetami, jak juz pisalem, opiekuje sie tez hermanita Rosita. Jak wyjedzie na misje w inne regiony kraju jakas siostra przejmuje jej obowiazki. Najczesciej jednak podczas nieobecnosci prawowitej opiekunki zwierzeta zaczynaja chorowac, nawet zdychaja.
- To dla nas duze koszty, zdechl nam raz prosiak, jak s. Rosa byla w Esmeraldas. – opowiada Maestra
- A tak mamy tyle kur, ze nie musimy ich kupowac. – dodaje przelozona.
Co zwazywszy na fakt, ze arroz con pollo jest tutaj niemal codziennym daniem oznacza ogromne oszczednosci.

Vlatka z Chorwacji, ktora poznalismy na misji w zeszlym roku, jako jednoroczna wolontariuszke, deklaruje ze chce tu wrocic. Fantastycznie gotuje i chce sie zajac na misji kuchnia, choc z zawodu jest ksiegowa. S. Lenka mysli, ze dzieki temu, ze jedna z siostr zostanie zwolniona z obowiazku gotowania, beda mialy wiecej czasu na dzialalnosc misyjna w Oyacoto, w tym na wizyty u senory Mauelity.
Z niespodziewana wizyta pojawil sie na misji tutejszy kardynal Raul Vela, wciaz jeszcze pod wrazeniem ostatniego konklawe. Mielismy przyjemnosc z nim porozmawiac, zjesc razem obiad i sie obfotografowac. Siostry i las ninas tez. To juz jego trzecia wizyta u siostr, widac docenia ich prace. Obiecal osobista pomoc finansowa.

Po wieczornej modlitwie rozmowa na temat bolu i tego jak mozna ranic innych. S. Lenka podaje przylad z zycia wziety
–Czesc z was pochowala sie w pokojach i nie przyszla na lekcje angielskiego dzis po poludniu. To takze moze ranic tych, ktorzy do was przyjechali pomagac.

Czas zwierzen po kolacji. H. Lenka coraz czesciej przysiada sie do nas, by opowiadac o misji. Siostra jednej z las ninas jako 15 letnia dziewczyna urodzila corke, teraz nie chce sie nia zajmowac.
- Czy damy rade ja do nas przyjac? zastanawia sie Maestra.
- Musialabym chyba wziac rozwod ze zlobkiem – odpowiada s. Rosa.
- Czy w moim pokoju zmiesci sie jeszcze jedno lozeczko? – pyta za chwile sama siebie ekwadorska misjonarka.

Dzis mlodziez polska posadzila owocowe drzewa na ogrodowym zboczu. Grusze i sliwy.
- To dla mnie niczym ziemia obiecana – mowi s. Lenka. Drzewa jakby nie mogly sie doczekac, by dac owoce. A potem kwiaty i owoce na kzdym drzewie jednoczesnie. Przez caly rok.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Misja-Ekwador

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS