RSS
 

Archiwum - Maj, 2013

Audycja Elliot

17 maj

Witajcie! Dzisiaj cofamy się trochę w przeszłość i wrzucamy dla Was audycję w Radio Rodzina, którą nagraliśmy przed wyjazdem na misję. Zapraszamy do słuchania i zapraszania znajomych, bo już kolejna osoba dostanie od nas specjalny upominek z Ekwadoru! Jutro jedziemy do Otavalo pokupować trochę pamiątek. Hasta Luego!

http://skataneekspedycje.wrzuta.pl/audio/6v25KKYKuFc/audycja_misja_ekwador

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Misja-Ekwador

 

Pichincha Elliot

17 maj

Jak już mówiłem zdobyliśmy Pichinch’ę!!! Nie było łatwo, dużo przygód i niesamowitych ludzi! To był – oprócz przyjazdu – jeden z najlepszych dni spędzonych tutaj. Trochę się tylko pomyliłem – nie 4784 metrów tylko 4696 metrów miała ta góra. Pichincha ma 3 wierzchołki. Szczególy na podpisach zdjęć, a jeszcze więcej szczegółów w ”Moim ws-pomniku z Misji”, który upublicznię po powrocie. Teraz wracamy do służby i czekamy na wyjazd do dżungli!

https://picasaweb.google.com/103355845632156370897/MisjaEkwadorPichincha

PS. Żeby było więcej niespodziewanych rzeczy, dzisiaj przyjechał do nas kardynał Raúl Eduardo Vela Chiriboga. Adios!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Misja-Ekwador

 

Czwartek jak czwartek – Darek

17 maj

Czwartek – Darek
Na mszy o 17 w Oyacoto pierwsza komunia dwojki doroslych ludzi. Do sakramentu przygotowywala ich h. Rosa. Jutro przystapia do bierzmowania, a pojutrze wezma koscielny slub.

Probuje cos pomoc w kuchni, przy zmywaniu lub wycieraniu naczyn najczesciej. S. Rosa widzac mnie po raz kolejny przy zlewozmywaku zacheca, bym odpoczal.
- A usted? pytam. Czemu siostra nie odpocznie?
- Takie jest moje zycie.
Zwierzetami, jak juz pisalem, opiekuje sie tez hermanita Rosita. Jak wyjedzie na misje w inne regiony kraju jakas siostra przejmuje jej obowiazki. Najczesciej jednak podczas nieobecnosci prawowitej opiekunki zwierzeta zaczynaja chorowac, nawet zdychaja.
- To dla nas duze koszty, zdechl nam raz prosiak, jak s. Rosa byla w Esmeraldas. – opowiada Maestra
- A tak mamy tyle kur, ze nie musimy ich kupowac. – dodaje przelozona.
Co zwazywszy na fakt, ze arroz con pollo jest tutaj niemal codziennym daniem oznacza ogromne oszczednosci.

Vlatka z Chorwacji, ktora poznalismy na misji w zeszlym roku, jako jednoroczna wolontariuszke, deklaruje ze chce tu wrocic. Fantastycznie gotuje i chce sie zajac na misji kuchnia, choc z zawodu jest ksiegowa. S. Lenka mysli, ze dzieki temu, ze jedna z siostr zostanie zwolniona z obowiazku gotowania, beda mialy wiecej czasu na dzialalnosc misyjna w Oyacoto, w tym na wizyty u senory Mauelity.
Z niespodziewana wizyta pojawil sie na misji tutejszy kardynal Raul Vela, wciaz jeszcze pod wrazeniem ostatniego konklawe. Mielismy przyjemnosc z nim porozmawiac, zjesc razem obiad i sie obfotografowac. Siostry i las ninas tez. To juz jego trzecia wizyta u siostr, widac docenia ich prace. Obiecal osobista pomoc finansowa.

Po wieczornej modlitwie rozmowa na temat bolu i tego jak mozna ranic innych. S. Lenka podaje przylad z zycia wziety
–Czesc z was pochowala sie w pokojach i nie przyszla na lekcje angielskiego dzis po poludniu. To takze moze ranic tych, ktorzy do was przyjechali pomagac.

Czas zwierzen po kolacji. H. Lenka coraz czesciej przysiada sie do nas, by opowiadac o misji. Siostra jednej z las ninas jako 15 letnia dziewczyna urodzila corke, teraz nie chce sie nia zajmowac.
- Czy damy rade ja do nas przyjac? zastanawia sie Maestra.
- Musialabym chyba wziac rozwod ze zlobkiem – odpowiada s. Rosa.
- Czy w moim pokoju zmiesci sie jeszcze jedno lozeczko? – pyta za chwile sama siebie ekwadorska misjonarka.

Dzis mlodziez polska posadzila owocowe drzewa na ogrodowym zboczu. Grusze i sliwy.
- To dla mnie niczym ziemia obiecana – mowi s. Lenka. Drzewa jakby nie mogly sie doczekac, by dac owoce. A potem kwiaty i owoce na kzdym drzewie jednoczesnie. Przez caly rok.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Misja-Ekwador

 

sroda Elliot

16 maj

Dzisiaj zrobiliśmy małe zakupy w Calderonie, ponieważ jutro wybieramy się na Rucu Pichinche (4696 m n.p.m.). Wjeżdżamy Teleférico na wysokość ok 4000 m, gdyż nie mamy dużo czasu. Jednak na tej wysokości 700 metrów wzwyż (3,5 godziny marszu w jedną stronę) i tak wycieńcza. A jeszcze dzisiaj wrzucimy audycję, którą nagraliśmy w Radio Rodzina odnośnie wyjazdu. Hasta Luego!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Misja-Ekwador

 

Pichincha zdobyta – darek

16 maj

Zdobyta Pichincha
Szczyt zdobyty, jeden z trzech szczytow o tej nazwie. Prawie 5000 m npm, moj prezent urodzinowy sprawiony samemu sobie.
Pod teleferico, czyli wyciag, podwiozla nas h. Lenka, stamtad od wysokosci 4100 zaczynamy podejscie, ponad trzy godziny, czasem bardzo ostro, koncowka to skaly, troche jek wejscie na nasze Rysy.
Wystartowalismy ostro z grupa 5 studentek z USA, przez 6 miesiecy studiujacych w Ekwadorze. Po jakiejs godzince zaczelismy (don Darek) od nich odstawac nieco, no coz, maja juz za soba wiekszosc szczytow ekwadorskich, w tym Cotopaxi, na co dzien w Stanach tez sie wspinaja. One zajete glosna rozmowa z soba, nie specjalnie zainteresowane nami. Zatem dolaczamy do protestanta z Ekwadoru, Pabla.
Przyjezdza tu co srode i wdrapuje sie na swa ulubiona skale niedaleko od szczytu, by sie modlic. Opowiada, ze zaprzyjaznil sie z para orlow, tak je przynajmniej nazywa. I rzeczywiscie, gdy stoimy juz na jego skale modlitwy, przybywaja na wezwanie. Karmi je chlebem i miesem. Maja teraz mlode i co jakis czas zrywaja sie do lotu, znikaja za skalistym zboczem Pichinchy, by za chwile powrocic po wiecej karmy. Niezwykle przezycie, podobne do naszego zeszlorocznego spotkania z andyjskim wilkiem pod Cotopaxi. Gdy las aguilas odlatuja, Pablo rozpoczyna glosna, pelna gestykulacji i wdziecznosci modlitwe. Nawet nas w niej ujmuje. Zatem wzmocnieni modlitwa, wrazeniami, posilkiem i polgodzinnym odpoczynkiem ruszamy dalej.
Znowu spotykamy amerykanki, one juz schodza ze szczytu.
- Widzielismy orly, byly z nami na skale. – obwieszczam z duma, dyszac ciezko.
- Aha
- Mieszkamy wsrod najubozszych w Ekwadorze, niezwykle przezycie.
- Aha.
Zatem idziemy dalej, my pod gorke, a one zbiegaja do teleferico, kontynuujac wazne dla siebie tematy.
Dalej poznajemy jeszcze policjanta z Brazylii, mloda dziewczyne z Colorado polskiego pochodzenia z mezem, jeszcze jakichs amerykanow, wodoodpornosc naszego ubrania i samych siebie. Piekne przezycie.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Misja-Ekwador

 

filmik z misji

16 maj

I już pierwszy filmik! Mało obrobiony i słabe światło było, ale chcemy wam pokazać jak najwierniej, to co się tu dzieje… oraz trochę zdjęć ze słonecznego Quito gdzie wczoraj byliśmy. Niesamowity klimat miejsca!… Za busa z Calderonu do stolicy (około godzina drogi) 5 centavos od osoby! Zapomniałbym, na FB zbyt szczegółowo nie opisuje tego co się dzieję, ponieważ piszę ”Mój ws-pomnik” i opublikuję go pod koniec wyjazdu na stronie SE nie FB. Hola!  oraz trochę nowych zdjęć…

https://plus.google.com/photos/103355845632156370897/albums/5873419695028624113

Dzisiaj odpoczywamy, jest 16 i słoneczko przygrzewa!
Ciao!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Misja-Ekwador

 

Spacer po okolicy

15 maj

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Misja-Ekwador

 

Poczatek- zdj. Bo wczesniej nie bylo.

15 maj

 

Helen

Trzecioklasistki witajace nas tancami.

Drugoklasisci z piosenka

i na przerwie.

Te bialorozowe plamy to ja (z dedykacja dla mojej mamy ktora zazyczyla sobie zdj Pauli z dziecmi. Tadaam.)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Misja-Ekwador

 

Zdj robione przez dziewczyny

15 maj

Rozlewanie zupy do talerzy.

Jestesmy takie produktywne.

Chlopaki pojechaly na Pichinche i prawdopodobnie wroca z odpowiednia iloscia opowiesci stamtad, ale jak na razie wszystko idzie w miare normalnym trybem- tyle ze bez angielskiego, rzecz jasna. Ucze dziewczyny obslugi aparatu, sa bardzo zaabsorbowane do czasu gdy z drugiego konca kuchni krzyczy Magali zeby jej pomoc z garem. Proboje go sama przeniesc na podloge ale garnek jest nieszczegolnie maly wiec proboje sie przewrocic.

Magali i garnek. Szczesciem zupy nie bylo tyle i dalo sie je uratowac (Magali i zupe).

W ktoryms momencie dziewczyny cos do mnie mowia, pokazuja sciane kolo mnie. Jest wlacznik to naciskam, pewnie chca wiecej swiatla.

To byl szkolny dzwonek.

Brawo, Paula.

Ale spoko, o to im chodzilo. Tylko sie potem smialy z mojej miny.

Dzisiaj bedzie duzo wpisow. I zdjec.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Misja-Ekwador

 

nagrania i niespodzianki

15 maj

Nagrania i niespodzianki Darek
Dzisiaj (wtorek) wieczor nagrywamy panie Quichua, Manuelite i Rosario, sasiadki siostr, ktore podarowaly im teren, na ktorym powstaly budynki misji. Sporo niespodzianek. Spiewy mocno oryginalne, ci co sluchali zeszlorocznych nagran z kosciola na naszym CD wiedza dobrze, o czym mowie. Ale nie o tym teraz. Prosimy je, by opowiedzialy o swoim zyciu. I to jest historia. Wprawdzie h. Rosa, ktora nas ta po sasiedzku zaprowadzila, twierdzi, ze jest jeszcze monton de historias tj. cala gora opowiesci, ale na razie musi nam wystarczyc to, co nastepuje.
Otoz panie te, zanim poznaly nasze misjonarki zajmowaly sie czyms, co tu sie okresla brujeria, tj czarami. Jedna z nich, jak twierdzi, prawdopodobnie padla ofiara mocniejszych czarow, bo przez ponad dwa lata (to jeszcze wymaga uscislenia) nie wstawala z lozka. Przeszla 4 operacje, ale lekarze nic nie stwierdzili i nie pomogli. Dopiero po uporczywych modlitwach h. Lenki, Maritzy i innych siostr bole ustaly. I nie wrocily.
Senora Manuelita zakochala sie powaznie w Bogu i Chrystusie. W zwiazku z tym zapragnela czytac o Nim, by lepiej Go poznac. Ale czytac nie umiala, skonczyla bowiem tylko jedna klase szkoly podstawowej. No i otrzymala dar, nagle zaczela Biblie czytac i rozumiec, po hiszpansku.
Pewnego dnia takze zdala sobie sprawe, ze potrafi spiewac. W sposob bardzo charakterystyczny, na chwale Pana. Ilez radosci sprawila tym swej mamie, ktora spokojnie odeszla z tego swiata cieszac sie darami otrzymanymi przez swa corke.
Gdy wracalismy na misje h. Rosa, odpowiadajac na moje pytania dodala, ze to sa wspaniale kobiety, pomagajace wszystkim w potrzebie. Nawet wtedy, gdy wdziecznosci za to zadnej nie otrzymuja, czasem wrecz przeciwnie. Ale to , jak mowi h. Roa, ich nie powstrzymuje. Prawdziwie doskonale uczennice swych mistrzyn, siostr z Cristo Misionero Orante. Tylko narzekaja, ze siostry zanim otworzyly szkole mialy dla nich duzo wiecej czasu. Senora Manuelita nawet skomponowala do swych slow piosenke, ktora jest skarga do h. Maritzy, ze tak rzadko ja odwiedza. Zaplaczesz, kiedy umre – spiewa dona Manuela. A my to nagrywamy.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Misja-Ekwador

 
 

  • RSS