RSS
 

Archiwum - Listopad, 2013

Email od s. Rosy

10 lis

Oto najnowsze wieści od s. Rosy. Mnie bardzo porusza, jak bardzo chce ona pamiętać o osobach, które spotkała w czasie swego czterodniowego pobytu w Polsce, o Pauli i Elliocie, których poznała przez miesiąc ich pracy w Oyacoto, o mojej rodzinie czyli „starych” znajomych. O sobie tak jak zawsze, enigmatycznie, mimo że właśnie wróciła ze szpitala, ale na zajmowanie się tym tematem szkoda jej cennego czasu.
Poruszająca jest też dla mnie kruchość tego, co tworzą siostry, co każdy z nas w życiu tworzy. Jeszcze w maju „la guarderia”, (żłobek) była istotnym punktem na mapie misji w Oyacoto, stanowiła nadzieję dla najmłodszych, którymi na co dzień nikt z rodziców nie miał czasu (ochoty?) specjalnie się zajmować. Nadziei też na to, że zaznając tak wcześnie opieki kochających osób na misji przerwą błędny krąg niemocy, jaki od pokoleń prześladuje ich rodziców, Indian kultury Quichua. A teraz choroba jednej siostry uniemożliwia kontynuację tego projektu. Przynajmniej w tym roku.
Ale też budzi się we mnie refleksja, że od jednej osoby, każdego z nas, tak dużo zależy. Dopóki nie zmoże nas choroba można robić rzeczy wielkie i tego przede wszystkim chcę się nauczyć od sióstr z Cristo Misionero Orante.
Oto treść maila i tłumaczenie:

> Como se encuentran, como está el clima en Polonia, como está Tomek, Boytek y do?a Johana, espero que estén bien, nosotras estamos bien , estamos trabajando con los ni?os, le cuento que yo ya no estóy en la guardería, serramos la guardería por que yo me enfermé estaba en el hospital, pero tengo mis dos ni?as a mi cargo VERÓNICA Y Mishel, y los hijos de las profesoras .
> bueno pero como están allá , y como esta Paóla y sus papas, también Elio, y la se?ora que tradujo nuestros testimonio no sé como se llama.
> la Jeydi bá a mandar otras fottos-
> bueno me despido que Dios les bendiga saludos a todos, un abrazo para todos,
> hermana Rosa
Jak się czujecie, jak pogoda w Polsce, jak tam Tomek, Wojtek, i dona Joanna, mam nadzieję że dobrze. U nas wszystko dobrze, pracujemy z dziećmi. Chcę Wam powiedzieć, że nie pracuję już w żłobku, zamknęliśmy żłobek ponieważ się pochorowałam i byłam w szpitalu, ale mam pod swą opieką moje dwie dziewczynki, Weronikę i Mishel (starszą siostrę Mishel, Jhoannę, zabrała z powrotem do domu jej mama, bo potrzebuje kogoś do opieki nad najmłodszym, jednorocznym dzieckiem. sama znowu jest w ciąży – D.S.) oraz dzieci nauczycielek.

Jak sie tam macie, i co tam u Paoli i jej rodziców, równiez u Elliota i u senory, która nagrała nasze świadectwa na CD, nie wiem jak ma na imię.
Heidi wyśle dalsze zdjęcia.
No cóż, już się muszę żegnać i niech Bóg Wam błogosławi. Pozdrowienia i uściski dla wszystkich.
siostra Rosa

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Misja-Ekwador

 

wiadomości od Vlatki

10 lis

> Hola a todos ustedes!!!
> Perdona me pero euador…estoy tan ocupada con el trabajo y mas ahora caundo tengo mi licencia de Ecuador.De manana estoy in la cosina y in la tarde casi cada dia estoy a fuera llevando algien o me voy sola hacer las cosas que pide la hermana Lenka.Si hna Rosa estava in hospital por una infection,pero sola un dia y gracias a Dios esta mejor aunce justo hoy dice que se siente mal,pero es que se trabaja muchisimo y son cansadas las hermanas.Y asi cada dia solo trabajo y trabajo..lo unico que este mes 23 me voy in el mar in un lugar Manta porque viene mi amiga de croacia,ella trabaja in un crucero y solo este dia esta aqui.esta semana hna Rosa me pido que abrimos su skayp para que puede hablar con ustedes,con Lana..solo que ninguna no tiene tiempo antes de 9 de la noche y es hora para dormir..es que aveces caundo tengo tiempo yo hablo con mi familia y es dificil.Pero prometo que muy pronto le llamamos,solo que cojimos unpoco de tiempo!!!!!
> una ves mas disculpa me pero me falta poco de tiempo!!!
> Los quiero mucho y que Dios les bendiga!
>
> Vlatka
Pozdrowienia dla wszystkich!!!
Przepraszam, (że nie odpisuję), ale tak jestem zajęta pracą a zwłaszcza teraz, gdy robię tutaj licencję (nie wiemy jeszcze co to jest – DS). Rano jestem w kuchni a po południu prawie codzienniekursuję poza misję – albo trzeba kogoś przywieźć/odwieźć, albo jadę sama załatwić coś, o co prosi s. Lenka.
Tak, s. Rosa była w szpitalu, jakaś infekcja, ale tylko jeden dzień i dzięki Bogu czuje się lepiej, chociaż akurat dzisiaj mówi, że znowu jest gorzej. Tak więc pracuje się tu muchisimo i siostry sa zmęczone. I tak dzień w dzień, tylko praca i praca. Jedynie 23 listopada jadę nad morze do miejscowości Manta, ponieważ przyjeżdża moja przyjaciółka z Chorwacji, pracuje na okręcie i tylko na jeden dzień zawita w porcie. W tym tygodniu s. Rosa prosiła mnie, żebyśmy przez Skype zadzwonili do Was, ale praca nigdy się nie kończy przed 21.00 lokalnego czasu, u Was już wtedy noc. A poza tym, kiedy mam czas to rozmawiam z rodziną, a wtedy jest ciężko… Ale obiecuję, że wkrótce do was zadzwonimy, jak tylko pojawi się chwila wolnego.
jeszcze raz bardzo przepraszam, ale brakuje czasu.
Pozdrawiam Was kochani serdecznie i niech Bóg Wam błogosławi.
Vlatka

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Misja-Ekwador

 
 

  • RSS