RSS
 

misja 10

10 sie

Michel

 

Kiedyś ta zabawa wielce przypadła do gustu siostrze Michel, Joannie. Teraz „postraszyłem” raz jeszcze i już zostałem „lobito” czyli wilkiem z zabawy, nawet w czasie modlitwy wiernych. „I proszę jeszcze za Lobito” – modli się od wczoraj za mnie Michel, a wszyscy się uśmiechają. Mnóstwo bowiem radości wprowadza w życie zgromadzenia ta mała istotka z dużymi problemami z rodziną i zębami. Choćby wtedy jak podchodzi do p. Marcina do ołtarza w czasie modlitwy Padre Nuestro, bo sam tam tak stoi biedaczek, na straży Najświętszego Sakramentu, podczas gdy w głębi kaplicy my wszyscy modlimy się trzymając za dłonie. Albo, gdy w czasie tej samej modlitwy wymienia z imienia wszystkich obecnych, starając się nie zapomnieć o nikim. Ale przede wszystkim w dalszym ciągu modli się za „mamę Rositę” mamę naturalną i wszystkich swoich braciszków i siostrzyczki, które mają w życiu okazję doświadczyć trochę więcej miłości od rodzonej mamy niż ona.

 

A z leczeniem zębów Michel było tak, że początkowo chciano to robić pod narkozą, ale siostry się nie odważyły na to. Potem pewien dentysta zażądał 140 USD za ząb (a w buzi Michel jest ich sporo do naprawy), lecz w końcu okazało się, że w grupie modlitewnej prowadzonej przez s. Rosę też jest dentysta i od jakiegoś czasu leczy jej zęby za darmo.

 

PS

Wcześniej w rozmowie z bratem Tomiris, Jesusem, a dziś także w rozmowie z córką człowieka zawezwanego do naprawy pralki pojawiły się słowa: Estados Unidos (USA), niczym magiczne wezwanie, mocą którego odmienia się rzeczywistość i trafia bezboleśnie do raju. Czy za kilka lat marzenia Michel też zwrócą się w tę stronę?

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Misja-Ekwador

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS