RSS
 

Misja 11

10 sie

Z pomocą czy po pomoc?

 

Dzisiaj na kazaniu ks. Marcin mówił o dwóch rodzajach śmierci, cielesnej i duchowej oraz o codziennej konieczności duchowego odradzania się. I myślami wróciłem do tragicznych wydarzeń w życiu naszej rodziny i do wizyty na misji w Ekwadorze niespełna rok po śmierci Gabrysi. Z perspektywy siedmiu lat nadal wyraźnie dostrzegam błogosławiony wpływ decyzji, by do sióstr pzyjechać, by w życiu zaznać uczucia (wtedy jeszcze jedynie mgliście przeczuwanego), jakie powstaje w nas, gdy zupełnie bezinteresownie próbujemy coś z siebie dać. Uczucia odnawiającego w nas wolę życia, nadającego najgłębszy sens naszemu działaniu. Z takiej perspektywy patrząc była to śmierć, która zrodziła jednak w nas wszystkich nowe duchowe życie, przynoszące (także dzięki wielu z Was) konkretne owoce.

 

Zamiatając boisko przed sobotnią fiestą z okazji ślubów Eli rozmawiam ze spokrewnioną z siostrą Rosą jedenastoletnią Glorią, Gdy pyta mnie o rodzinę, pewnie pod wpływem wcześniejszych rozmyślań, opowiadam jej o Gabrysi.

  • Zatem przyjechaliście tutaj zaraz po jej śmierci po pomoc – mówi dziewczynka, choć być może nie do końca rozumiem, być może powiedziała:
  • Zatem przyjechaliście by pomagać zaraz po jej śmierci.

    Ale nie proszę o wyjaśnienia, bo nie widzę już różnicy w tak postawionych pytaniach. Każde z nich, jest pytaniem o to samo. Bo pomagając pomoc otrzymujemy. Bo ofiarując chleb biednemu sami sycimy się jego sytością.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Misja-Ekwador

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS